A teraz byt się państwu przedstawi

Spośród wszystkich znajomych mi form stawania stawianie się jest najbardziej żałosne. Osaczony przez słowa mogę tylko mówić o tym, myśleć o tym i tym samym jeszcze bardziej pogarszać swoje położenie. Sytuacja w jakiej mnie postawiono. Świat, jaki mi przekazano. Ten świat dawno już zniknął, wiesz co, rozpuścił się jak metal w rdzy, jak mgła w mgławicy, jak wesz w Warszawie.

Kiedy prawdziwe poznanie jest raczej przesądem, sąd zaś przynależy już do sfery sensu, określać coś, znaczy tym czymś zawładnąć. Tak właśnie rozpuściłaś świat cały jak włosy. Bawić się czymś w najlepsze, tym przyjemniej, że długo tu nie zabawisz, prawda? Odnosząc się potem do tego, człowiek, który sam nie jest, zastaje siebie w czymś zupełnie obcym, w obcych słowach, literaturze, sztuce, wszędzie, tylko nie tam, gdzie mógłby zostać na dłużej. Dali ci to słowo, te przykazania, tak jak daje się w pysk gderliwym obwiesiom i szybko się ucieka zanim tamci się pozbierają.

Bo przedwczoraj był jeszcze taki świat, w którym spotykało się ludzi i próbowało się tych ludzi jakoś uczepić, schwytać w pułapkę spojrzeń, w osuszone bagno drobnych przyjemności i zobowiązań. Dzisiaj ci ludzie są już tylko duchami. Odpływają sobie daleko ze swoimi rozsądnymi pomysłami, złapali bowiem wodę w usta a wiatr w żagle i tak sobie trwają za horyzontem zdarzeń, wypoczywają.

Można codziennie zmieniać wszystko w swoim życiu, bo i tak zawsze zaczyna się od nowa. Cała masa użytecznych eksperymentów na otwartym powietrzu i sercu są równie pomocne jak samopomoc. Otwierasz drzwi. Zamykasz. Siłą rzeczy przechodzisz obok tego wszystkiego. Niewiele to zmienia w życiu, z tą małą różnicą, że nie ma czegoś takiego jak „moje życie”, i okazuje się w dodatku, że nigdy było.

Bycie w sytuacji, to bycie niesionym przez tą sytuację, nieustanna próba zapchania, dopełnienia własną symulowaną świadomością tej niepokojącej wyrwy w tym zbiorniku inercji, w jakim się pluskamy. Ów bezwład uwidacznia tylko matowe, pustynne pejzaże świata zapomnianej nomadyczności. Osaczeni przez język postępujemy wciąż tą samą drogą biegnącą posłusznie we wszystkich kierunkach świata, albo świtu. No to weź i idź i powiedz sobie, że to zbyt wiele jak na jeden wieczór i dodaj tych kilka słów zwracających godność: „byt nie jest, on się stawia”.